Zdarza się, i to często, że linie lotnicze wyślą bagaż nie tam, gdzie trzeba. Ale pomyłki w wysłaniu dziecka - jeszcze nie było.
Jak donosi telewizja WCVB z Bostonu Jonathan Kamens nie mógł sam odwieźć swojej 10-letniej córki Miriam do dziadków w Cleveland, OH, więc powierzył ją liniom lotniczym Continental Airlines.
Na lotnisku podprowadził ją pod samą bramkę i widział, jak wsiada do samolotu.
Był więc mocno zdziwiony i przerażony, gdy zadzwonili jego teściowie z pytaniem: - Gdzie jest Miriam??
- Na 45 minut po prostu zamarłem - opowiada Jonathan. - Nie miałem zielonego pojęcia, gdzie jest moja córka.
Na szczęście Miriram odnaleziono. Na lotnisku w... Newark, NJ. Okazało się, że obsługa pomyłkowo wsadziła dziewczynkę do innego samolotu i nikt nie sprawdził jej dokumentów.
Continental Airlines przeprosiła za pomyłkę oraz zaoferowała zwrot 75-dolarowej opłaty za przewóz dziecka bez opiekuna.
- Tak, z całą pewnością oddadzą mi 75 dolarów. I dużo więcej, jak z nimi skończę. Mój teść padł ze śmiechu jak się dowiedział o wysokości "odszkodowania" które zaproponowała mi linia lotnicza - powiedział Kamens, który najwyraźniej nie ma zamiaru odpuścić przewoźnikowi za tę pomyłkę.





