
Jak ślicznie! Ile światełek! Zobacz - osiołek jaki kolorowy! - podekscytowani turyści wymieniają się radosnymi okrzykami i uśmiechami i teraz wiadomo już na pewno - jesteśmy w Betlejem.
...czyli raptem 90 mil od Nowego Jorku. Historię tego prawdziwego zna każdy. Natomiast rzadko kto wie, że i to amerykańskie ma całkiem ciekawą przeszłość.
Na przykład - uważa się, że pierwsza w Ameryce choinka została postawiona i ubrana właśnie tutaj, a przynajmniej tak twierdzą pisane źródła z 1746 roku.
Bożonarodzeniowe drzewko przystroili sobie niemieccy osadnicy z Palatynatu, których w tym rejonie osiedliło się sporo i oczywiście zostali natychmiast potępieni jako nieobyczajni, pogańscy i hołdujący niechrześcijańskim obyczajom.
W tamtych czasach pensylwańskie Betlejem było miejscem raczej niechętnym świątecznym radościom. Dziś - wręcz na odwrót, przez cały okres świąteczny pełno tu choinek, światełek, szopek, malowanych osiołków, słychać kolędy, wszędzie pachnie świętami
Zamówienie na legendę
Ale za to - odnaleźć tu można polskie ślady. Oczywiście za sprawą Pułaskiego, który w swoich amerykańskich wędrówkach zatrzymał się i w tym wdzięcznie rozłożonym w dolinie miasteczku.
Stacjonował tu ze swoim legionem od maja do października 1778, spotykał się z najważniejszymi osobistościami tamtych czasów, stąd wyruszył w pierwszą bitwę i tutaj odebrał z rąk sióstr morawskich specjalnie dla niego wyhaftowany sztandar z którym nie rozstał się aż do śmierci w Savannah.
Jedna wersja głosi, że morawianie podarowali mu tę ważną dla ówczesnego żołnierza część wyposażenia. Inni natomiast twierdzą, że wbrew poetom i romantycznym opowieściom - nikt Pułaskiemu nic nie darował, złożył po prostu zamówienie, zapłacił i otrzymał w terminie zapłacony towar.
Tak było, czy inaczej - obecnie sztandar ten jest uznany za jedną z najbardziej drogocennych pamiątek, a posiada go Historyczne Towarzystwo Maryland. Gospoda Sun Inn, w której stacjonował i bywał Pułaski, gościła też wiele innych historycznych postaci. Tutaj w 1777 spotkali się członkowie kongresu kontynentalnego, a markiz de Lafayette leczył rany.
Tu przebywał G. Waszyngton, tu odpoczywało 51 wodzów i najdzielniejszych indiańskich wojowników konfederacji 6 narodów... I dziś można tam popatrzeć na ogień w kominku i zjeść lunch - tylko, że trzeba mieć na to nieco więcej czasu. Szczególnie jeśli się przyjeżdża w sezonie świątecznym, trzeba się liczyć z kolejkami. W Betlejem nikt się nie spieszy.
Grzeczna historia
Nie tylko historia sztandaru dla Puławskiego wzbudza kontrowersje. Historia bowiem, jak wiadomo - lubi sobie poszaleć. Poszalała również z Morawianami - których liczne ślady odnaleźć można w Betlejem - i zostawiła nam dwa całkiem różne zapisy dotyczące założyciela tego bractwa.
Według tego grzecznego:Hrabia Zinzendorf (1700-1760) mając 10 lat podjął naukę w szkole w Hallei tam wraz z pięcioma kolegami założył związek, który nazwali- Ziarno Gorczycy. Chłopcy przysięgli, że będą kochać wszystkich ludzi bez wyjątku i bez żadnej różnicy i że zaczną szerzyć Ewangelię na całym świecie.
Około roku 1722 hrabia przyjął do swojej posiadłości pierwszych dziesięciu prześladowanych uchodźców z Moraw i założył osadę Herrnhut, która w pięć lat później liczyła już ponad 300 osób. Zinzendorf dużo podróżował po Europie, Anglii i Północnej Ameryce.
Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym i utalentowanym, pisał pieśni religijne,był znakomitym przywódcą i administratorem. Miał jasno wyznaczony cel: zjednoczyć wszystkich chrześcijan w pracy ewangelizacyjnej.
Wersja nie bardzo grzeczna
Mniej grzeczny przekaz mówi natomiast, że owszem, hrabia Nicholas von Zinzendorf założył grupę religijną Braci Morawskich, ale rychło zamieniła się ona w masoński Zakon Ziarna Gorczycy. I że był to jedyny masoński związek nie za bardzo przestrzegający zasad, w tym - czystości.
Ich symbolem został złoty krzyż porośnięty zaczynającą rozkwitanie gorczycą. Można powiedzieć, że byli... demokratami z przekonań. Nosili pierścienie z wyrytym swoim hasłem: Nikt z nas nie żyje dla samego siebie i twierdzili, że wszyscy ludzie są równi.
Cel bractwa był niezwykle jasno określony:ustanowić Królestwo Niebiańskie na Ziemi. Bardzo szybko się okazało, że hrabia ma na to własny sposób. Otóż zaczął on - mówiąc w wielkim skrócie-głosić iż Chrystus stał się istotą dwupłciową.
Żeby więc zaznać zbawienia należy dopełnić aktu cielesnego z jego manifestacją - czyli kobietą. Hrabia jako główny kapłan dał sobie prawo wyznaczania kobiet, które oddawały się członkom bractwa w trakcie mistycznych orgii, mógł też dowolnie łączyć i rozdzielać pary.
Słuszna ulica
Bez względu jednak na to, która wersja jest prawdziwa, wiadomo, że Bracia Morawscy stali się niezwykle skutecznymi misjonarzami. Trafili nawet do Eskimosów. No i do Betlejem, oczywiście. Jeden z nich ma tu nawet swoją ulicę.David Zeisberger przez ponad sześćdziesiąt lat pracował wśród Indian. Mieszkał z nimi, polował i dzielił wszystkie trudy życia.
I dzięki temu znalazł się wśród pionierów budujących Betlejem. Miał zaledwie 24 lata, gdy udał się do osad zamieszkałych przez Irokezów i Delawarów. Indianie zaakceptowali go jako prawowitego członka swojego plemienia. Zeisberger opracował i przetłumaczył wiele dzieł na języki Indian, w tym także- fragmenty Pisma Świętego.
Opracował też słownik niemiecko- irokezko -angielski, napisał wspomnienia z życia wśród Indian i ich historię. Nie ma co, ulica słusznie mu się należy.
Dostąpić pełni
Nawet fabryka stali jest w Betlejem malownicza i oczywiście jak najbardziej historyczna. Do tego stopnia, że nieczynną przebudowano i w 2009 roku otwarto w niej kasyno.
Ale niegdyś wytapiano w niej stal między innymi na konstrukcję mostów Waszyngtona i Verrazano, na budynek Chryslera i Trumpa w Nowym Jorku, na most Franklina w Filadelfii, na Golden Gate w San Francisco. Historyczny - istnieje od 1865 roku - i malowniczy jest również tutejszy uniwersytet.
Szczególnie wzrusza- wydział filozofii wyglądający jak biedniutka chatka na kurzej nóżce doklejona do zamku czarownika. Asa Packer - jeden a przemysłowych pionierów, który zarobił spore pieniądze na kopalniach węgla i budowie kolei przez Lehigh Valley - zadeklarował, że da pół miliona dolarów na instytucję naukową, która odbuduje potencjał intelektualny Ameryki nadwyrężony stratami poniesionymi w wojnie domowej między Północą i Południem.
Pierwsze spotkanie komitetu założycielskiego odbyło się oczywiście w znanej już nam gospodzie. I tak powstał uniwersytet Lehigh - oczywiście, na początku postanowiono odbudowywać wyłącznie męskie intelekty, ale już po 31 latach namysłu dano i kobietom dostęp. Częściowy. Całkowity dostęp do wszystkich stopni studiów otrzymały tu dopiero w....1971 roku.
Czas płynie bowiem w Betlejem powoli, a ludzie nie lubią się spieszyć.
W internecieBethlehem, PA
www.lehighvalleypa.org,
sporo informacji można też znaleźć na stronach:
www.christmascity.org
www.historicbethlehem.org
Kasyno Sands:
www.pasands.com
Photos courtesy Lehigh Valley Convention and Visitors Bureau





