Kiedyś w rozmowie towarzyskiej usłyszeliśmy, że Page to takie nieciekawe miasto. Nieprawda! Page i jego okolice to bardzo, bardzo interesujące miejsce. Drogi do miasta wiodą przez pustynię już usianą tymi dziwacznymi górotworami dzięki którym Arizona staje się miejscem fascynującym i niemożliwym do zapomnienia.
Page leży praktycznie w rezerwacie Navajo i pokazuje jak doskonale sobie aktualnie ten naród radzi nie zapominając jednocześnie o swojej własnej kulturze.Miasto jest nowe- w 1957 roku stały tam jedynie baraki dla pracowników budujących tamę- obecnie ma ok. 7 tysięcy mieszkańców i architekturę sharmonizowaną z otoczeniem, nawet gigantyczne sklepy- w których nie jest rzadki widok klientów porozumiewających się ze sobą przy pomocy walkie-talkie - postarały się o odpowiednie, dobrane do koloru otaczającego wszystko piasku siedziby.
Miasto w niebanalny sposób rozwiązało też problem licznych wyznań i kościołów- dla wygody wiernych stworzono ulicę świątyń- budynki kościołów i kaplic stoją jeden przy drugim. Zaraz na sąsiedniej ulicy można iść na indiański jarmark, albo do kafejki internetowej. Lubimy Page także za dobre, tanie hotele z basenami i spa w których można odpocząć po całym dniu dość nużącego wędrowania przez piaskowe góry w temperaturze przekraczającej 100F.
Page to również ogromna tama i elektrownia wodna na rzece Kolorado, punkt wypadowy wielu wypraw pontonowych i Lake Powell urozmaicające krajobraz. Poza wszystkim jest to również ostatnie miejsce gdzie można nabrać benzyny i zaopatrzyć się na drogę jeśli się jedzie w głąb rezerwatu, dalej od najczęściej używanych szlaków. I mnóstwo w tym mieście miłych ludzi.
W internecie





