Jesteś w: Kierunki Alaska Na północ w Alaskę

Przewodnik po USA - kierunek:us

Reklama
Reklama

Na północ w Alaskę

Labels: Alaska

Przewodnik po ALasce

Z otwartej sekcji wagonu widokowego widzimy zbocza, lodowce i pobliskie szczyty. Ale najwyższy szczyt w Ameryce Północnej bawi się z nami w chowanego. - Czy to już Denali? - pyta jakieś dziecko swojego tatę pokazując palcem odległy szczyt w kształcie piramidy zawieszonej gdzieś między chmurami.

anchorage
Denali58
denali_bus8
Denali_high_campNOAA
Denali_Mt_McKinleyNPS
grizzly35
Kenai28
Kenai30
kenai_river141
Kenai_salmon32
Seward29
Seward50
talkteena50
01/13 
> || << >>
Jedziemy najbardziej popularną trasą kolejową na Alasce; z Anchorage do Fairbanks. Pociąg wyrusza dokładnie o 8:15 am i już wkrótce jedziemy przez brzozowe lasy, szafirowe jeziora i szczyty gór wysoko nad naszymi głowami.

W doskonałej restauracji Gold Star Service i w wagonach widokowych przeszklonym dachem można zjeść przy zapierających dech w piersiach widokach, ale i tak najlepsza jest odkryta platforma z której można podziwiać niczym nie przesłonięte pejzaże.

Kilka mil na południe od Talkeetna- miasteczka, które z powodzeniem mogłoby służyć za plan serialu Przystanek Alaska- naszym oczom ukazuje się góra mimo, że jesteśmy 60 mil od niej. Talkeetna służy za bazę wypadową wspinaczom przygotowującym się do zdobycia najbardziej wymagającego szczytu w Ameryce Północnej. Kiedy ustępują chmury, z miasteczka odlatują uzbrojone w śnieżne płozy samoloty transportujące śmiałków na pobliskie lodowce.

Talkeetna jest też bazą dla wędkarzy. Można też stamtąd polecieć na samolotową wycieczkę nad parkiem Denali. Jednak większość pasażerów naszego pociąg jedzie dalej: jeszcze 4 godziny, do wejścia do Denali National Park, 280 mil na północ od Anchorage.

Denali, o powierzchni 6 milionów akrów, oraz wysoki na 20,300 stóp szczyt to główna atrakcja Alaski. Wyzwaniem nie jest nawet zobaczenie go z bliska. Sztuką jest zobaczenie go w ogóle. McKinley wyrasta na niewyobrażalną wysokość 18 tysięcy stóp. To więcej niż 12 tysięcy stóp różnicy między podnóżem, a szczytem Everest. Góra jest więc tak potężna, że tworzy własną pogodę.

Jednak sama podróż przez dramatyczne krajobrazy i co jakiś czas napotkane zwierzęta, warta jest wysiłku nawet, gdy szczyt ukryty jest za chmurami - co często zdarza się latem.

Do parku nie można wjeżdżać prywatnymi samochodami, do transportu służą więc parkowe autobusy, dosyć często odjeżdżające z Communications Center niedaleko głównego wejścia. Warto przejechać całą trasę, aż do niedawno wyremontowanego centrum informacyjnego Eielson Visitors Center.

Podróż w obydwie strony, z krótkimi postojami w najlepszych punktach widokowych, trwa 8 godzin, ale trudno będzie ją zapomnieć. Kierowcy autobusów są świetni w wyszukiwaniu dzikich zwierząt: jest więc duża szansa, że zobaczymy arktyczne wiewiórki, świstaki, bobry, łosia, a może nawet niedźwiedzia grizzly.

Autobus kluczy pośród gór ostro wystrzelających w niebo. Szczyty niektórych z nich wciąż są pokryte śniegiem, a jest przecież czerwiec. Mijamy strumienie, którymi płynie woda z topniejących na lato lodowców, przejeżdżamy przez ogromne połacie bezdrzewnej tundry.

W tym niezwykłym krajobrazie łatwo stracić poczucie przestrzeni: na jednym przystanku przyglądamy się rzece, która zdaje się być od nas o niecałą milę. Dopiero po chwili dostrzegam drobniutkie postaci trzech turystów wspinających się pod górę. Rzeka musi być więc co najmniej 3 mile od nas.

Gdy dojeżdżamy do końca trasy autobusowej, jesteśmy około 30 mil na północny wschód od szczytów. To najbliżej, skąd można je oglądać bez wybierania się na pieszą wędrówkę lub wypożyczania samolotu wycieczkowego.

W Eielson Visitors Center znajdziemy wiele ciekawych wystaw oraz miejsc do wypoczynku i obserwowania okolicy. Centrum zostało wyremontowane całkiem niedawno, do jego budowy użyto materiałów z surowców wtórnych oraz zamontowano ekologiczne źródła energii.

W drodze powrotnej mamy szczęście: wysoko, na zboczu góry, którą mijamy, kierowca zauważa niedźwiedzia grizzly. Z daleka wygląda jak mała, brązowa kropka, musimy więc wierzyć na słowo naszemu przewodnikowi. Ale to nic. Prawdziwej niedźwiedziej obfitości doświadczymy za dwa dni w Lake Clark National Park, który odwiedzamy po powrocie do Anchorage i 3-godzinnej jeździe do miasteczka Soldotna leżącego na półwyspie Kenai.

Stamtąd samolot zabiera nas w podróżprzez Zatokę Cooka, aż za pokrytą górę Redoubt, spektakularny, wyrastający prosto z morza, wysoki na 9 tysięcy stóp, szczyt wulkanu.

W czasie postoju włóczę się po czarnej plaży, na której wylądował, korzystając z odpływu, nasz samolot. Nagle zauważam trzy niedźwiedzie, przechodzące przez łąkę nie dalej jak kilkaset stóp ode mnie. Tak naprawdę to są brązowe niedźwiedzie, w odróżnieniu od grizzly żyjących w głębi lądu. "Moje" niedźwiedzie wyglądają na zdrowe i dobrze najedzone: to pewnie zasługa bogatej w białko diety złożonej z łososi, które w sierpniu pojawiają się w tutejszych strumieniach.

Jednak w czerwcu niedźwiedzie bardziej zainteresowane są zieloną trawą porastającą łąki między morzem, a ich legowiskiem. Trawa to ich pierwszy posiłek po śnie zimowym. Na jagody przyjdzie czas dopiero w lipcu. Pod opieką przewodnika zagłębiamy się dalej, by z bliska obejrzeć niedźwiedzie. Niektóre, zaciekawione naszym pojawieniem się, podchodzą bliżej, nawet na 35 stóp.

- Ludzie pojawiają się w tych okolicach od wielu lat. Niedźwiedzie wiedzą, że nie stanowimy dla nich zagrożenia, więc po prostu zajmują się swoimi sprawami - mówi David Coray, który w 1983 kupił tu małe schronisko. Kiedyś jedynymi gośćmi Davida byli wędkarze dzielący się z niedźwiedziami bogatymi w łososie strumieniami. Teraz około połowy turystów pojawia się tu wyłącznie po to, by podziwiać widoki i fotografować niedźwiedzie.

Seward, małe miasteczko rybackie na wschodnim rzegu półwyspu Kenai, jest dosyć popularne wśród turystów wybierających się łodziami na zwiedzanie Kenai Fjords National Park. Woda i skały mieszają się tworząc niesamowity krajobraz, a z języków lodowców odpadają czasami kawałki tworząc małe góry lodowe.

Wypożyczamy kajaki i zabieramy się łódką na skalisty brzeg kilka mil od lodowca Holgate. Jest piękny, słoneczny dzień, więc wiosłujemy kilka mil wzdłuż wybrzeża i podpływamy kilkaset jardów od ściany lodowca. Tutaj trzeba już bardzo uważać i ostrożnie omijać spore kawałki lodu pływające w morskiej wodzie. Podczas kilku
widzimy wiele razy jak z ogromnym hukiem z lodowca odrywają się potężne bryły lodu tworząc fale zanikające potem głęboko w fiordach.

- Nigdy nie można znudzić się wciąż zmieniającym się krajobrazem Alaski - mówi Jim Pfeiffenberger, pracownik parku Kenai Fjords, który wybrał się z nami na wyprawę kajakami. - Alaska jest żywa, dynamiczna, majestatyczna, nieprzewidywalna i dzika.

W internecie:

Alaska Travel

www.travelalaska.com

Parki narodowe

Denali National Park: www.nps.gov/dena/
Lake Clark National Park: www.nps.gov/lacl
Kenai Fjords National Park: www.nps.gov/kefj/

Silver Salmon Creek Lodge: www.silversalmoncreek.com

Sunny Cove Sea Kayaking Company: www.sunnycove.com

Alaska Railroad:

www.akrr.com

Photos courtesy of Alaska Travel, NOAA and NPS

 

kierunki

Kalifornia

Kalifornia